Dostałam sms-a od Rosie, że będzie na mnie czekać przed skateparkiem za pięć minut. Zapewne przyjdzie z Harrym. No nic. Spróbuję zaakceptować tego typka, lecz nie obiecuję. Ubrałam na siebie rozpinany niebieski sweter i założyłam czarne conversy. Wyruszyłam w drogę. Na dworze dało się zauważyć piękny zachód słońca Było ciepło i tak słonecznie...
Zauważyłam także Rosie siedzącą na rampie. O dziwo, bez chłopaka. Twarz miała ukrytą w dłoniach. Wywołałam jej imię, pomachałam i podbiegłam do niej. Była cała zapłakana. Od razu zapytałam, co się stało.
- Hazza ze mną zerwał... - i znowu zaczęła płakać.
- Jak do tego doszło? - zapytałam zszokowana.
- Spodobała mu się inna.
- A konkretnie?
- Ty! Powiedział, że dawno cię nie widział i wyładniałaś przez ten czas.
Zadławiłam się swoją własną śliną. Jak on może?! Przecież mnie nienawidził.
- I on chce ze mną chodzić? Wykluczone. Już mam chłopaka.
- Od kiedy? Kogo? - wypytywała się.
- Liama. - zaczerwieniłam się. - Ale nie o tym mowa. Teraz ty jesteś najważniejsza. - przytuliłam ją.
Potrzebowała takiego wsparcia.
Miałam rację - to palant do kwadratu. Matko, jak on to mógł zrobić?... Już wiem co ją pocieszy: jazda na desce.
Wyszłyśmy do domu po nasze deskorolki, a po chwili znalazłyśmy się obie na rampie w skateparku. Śmigałyśmy z półtorej godziny. Rose zapomniała o wszystkich smutkach. Potem opowiedziałam jej o wszystkim, co robiłam dzisiaj z Liamem. Od wyjścia do kawiarni po wizytę w moim pokoju. Przysłuchiwała się temu i stwierdziła, iż było bardzo romantycznie. Ucieszyło mnie to. Powiedziała też, że będziemy dobrą parą, bo mamy podobne charaktery. W tej chwili przyszedł Harry... Wcale nie było tak przyjemnie. Próbował mnie na siłę podrywać i to jeszcze przy Rosie. To był już szczyt! Nie chciałyśmy z nim rozmawiać. Rose była okropnie wściekła na Hazzę. Zerwał z nią w takim wspaniałym momencie: mogli częściej się spotykać (w szkole), nie musieli już ukrywać przede mną tego związku. I do tego zerwał z nią dla najlepszej przyjaciółki - mnie. Czuję się winna. Ale to przecież wina Harrego. Najpierw mnie wyzywa od marud, głupków i innych, a teraz do mnie zarywa. Faceci są czasami dziwni...
Zignorowałyśmy go i poszłyśmy na spacer. Oczywiście za nami szedł i próbował podrywać. Żałosne. Obróciłam się i zobaczyłam Harrego z kwiatami i uśmiechem na twarzy.
- Odpuść sobie. - błagałam. - Jestem zajęta, nie warto, debilu. Ty chyba nie masz wstydu. Ja na twoim miejscu już dawno płakałabym. Straciłeś naprawdę wspaniałą dziewczynę. Rozumiesz? A teraz się odczep. Mam cię serdecznie dość.
Gdy się na nim wyżyłam w końcu odszedł. Ja i moja zapłakana przyjaciółka musiałyśmy wrócić do swoich domów. Obiecałam jej, że pójdziemy razem do szkoły. W domu napisałam Liamowi o tym, co spotkało mnie dzisiaj w skate parku. Opowiedziałam mu o wszystkich szczegółach dotyczących Harrego. Nic mi nie odpisał, ale przysłał groźną emotikonkę.Zastanawiałam się, co to może znaczyć.
Zjadłam kolację gdzieś koło 21. Po dzisiejszym dniu byłam wykończona psychicznie. Wzięłam długą i relaksującą kąpiel w wannie. Słuchałam przy tym Eda Sheerana. Od razu przypomniał mi się Niall śpiewający na akademii. Zaczęłam śpiewać na całe gardło. Po chwili zorientowałam się, że nie jestem sama w domu. Po kąpieli zjadłam prawie cały słoik mojej kochanej Nutelli i położyłam się spać. Śniło mi się, że wielki, fioletowy potwór ukradł mi kołdrę. Obudziłam się cała spocona i wtuliłam się w moją przytulną kołderkę. Drugi sen był o tym, że byłam u dentysty. Powiedział mi, że muszę wyrwać wszystkie zęby, bo mam próchnicę spowodowaną przez duże ilości Nutelli. Znowu się przebudziłam. Próbowałam zasnąć. W końcu się udało.
Drugi dzień szkoły. Pierwsza godzina lekcyjna. Kółko historyczne. Siedział za mną Harry i co chwilę szturchał mnie ołówkiem, bym się odwróciła. Za czternastym razem nie zniosłam już tego i napisałam mu krótki liścik o następującej treści: /Daruj to sobie i zostaw mnie w spokoju. Błagam./. Nareszcie przestał. Ale ulga. Po przynudnawej lekcji, nauczyciel kazał mi pościerać tablicę i podlać kwiatki. Wzięłam kluczyk z sali, po czym nauczyciel odszedł. Uczniowie też się rozeszli. Został tylko Niall, Harry i Liam. Zabrałam się do ścierania tablicy. Ktoś przytulił mnie od tyłu i pocałował w policzek. Miałam nadzieję, że był to Liam, ale gdy się obejrzałam do tyłu, ujrzałam Harrego. Spojrzałam na mojego chłopaka. Był bardzo wściekły. Natychmiast odepchnął Hazzę ode mnie i pobiegł z nim do łazienki. Zaczęłam podlewać kwiatki. W sali został tylko Niall i ja.
- Jak myślisz, co oni mogą tam robić?
- No nie wiem. - zamyślił się. - Ty serio chodzisz z Harrym? Przecież z tego, co wiem wy się nie lubicie.
- Co ty! Dalej go nienawidzę. On się we mnie zakochał. Zerwał z Rose dla mnie. Mówił, że wyładniałam przez ten okres czasu. Nie ma u mnie nawet najmniejszych szans, a poza tym jestem zajęta.
- Ach, no tak. Szczęścia wam życzę. - uśmiechnął się.
- Dzięki.
Podlałam kwiatki i wyruszyliśmy na przerwę. Niall podbiegł do łazienki, by sprawdzić, co się tam dzieje. Po chwili przyprowadził obu chłopaków. Pobili się. Mieli wszędzie rany, a Liam miał do tego jeszcze limo. Przeszli się do gabinetu higienistki. Było mi ich strasznie żal. Opowiedziałam wszystko Rose, a ona totalnie spanikowała. Zaczęła się wypytywać o Liama, ale Harry w ogóle ją nie obchodził. Tak samo, jak mnie.
Chłopaki wyszli z gabinetu higienistki. Mieli pełno plastrów i bandaży. Mocno przytuliłam Liama.
- Nic ci nie jest? - zapytałam troskliwie.
- Już nie. Przepraszam za tą bójkę. Jestem po prostu o ciebie zazdrosny. - oznajmił. - Ale gdy ten typek się do ciebie zbliżał... No po prostu nie mogłem się powstrzymać.
- Czyli już się nie przyjaźnicie, tak?
- Jak mogę się przyjaźnić z kolesiem który podrywa moją dziewczynę?
- Czuję się trochę winna. - opuściłam głowę.
- To wyłącznie wina moja i Harrego.
Po wyjaśnieniu sobie wszystkiego, poszliśmy na lekcje. Cała klasa zaczęła plotkować na temat chłopaków.
Po zajęciach poszłam z całą paczką (oprócz Harrego) na przystanek autobusowy. Kierowca podwiózł nas i wysiedliśmy. Widać było, że coś kombinowali. Kazali mi, Liamowi, Louisowi i Niallowi gdzieś iść, żeby Zayn i Rosie byli na chwilę sami. Dowiedziałam się później, że Zayn podkochuje się w mojej przyjaciółce już od dawna. Poszliśmy do parku. Ciągle rozmawialiśmy i zaczęło nam się nudzić, a minęło dopiero jakieś 10 minut. Usiedliśmy na ławce obok jakiegoś staruszka z gazetą. Odłożył gazetę i odkleił sztuczny wąs. To był Harry! Zaczął mnie łaskotać i wszędzie dotykać. Od razu uciekłam. Liam też poderwał się i razem pobiegliśmy przed siebie. Pobiegliśmy na opustoszały plac zabaw. Usiedliśmy na huśtawkach i rozmawialiśmy o Harrym.
- To nie twoja wina... - spojrzałam na niego.
- Wszystko wiem. Wyjaśniliśmy to sobie z Harrym. On nie odpuści. Musi cię mieć dla siebie. Ale przecież jesteśmy razem. Powinien to zrozumieć. - łzy napłynęły mu do oczu.
Szybko je starł. Czynność dwukrotnie się powtórzyła. Schował twarz w dłonie i zaczął płakać. Pocieszałam go, ale to nic nie poskutkowało.
___________________________________________________
Kurde, trochę to krótkie ;/ . Co mam poradzić..
Jak myślicie, czy ta trójka w końcu się pogodzi? Koniecznie napiszcie w komentarzach, co o tym sądzicie :D . I dzięki za poprzedni komentarz :) Myślę, że będzie ich więcej. ;pp
Pozdrawiam <3
Nooo ciekawie. Ciekawie. Chcialabym aby Rose byla zZaynem a Alex z Harrym albo Niallem. Louis i Liam w wprzyszlosci mieli by dziewczyny i bylo by szczesliwie... ale to moja wizja. Zapraszam do mnie :*
OdpowiedzUsuńNa razie zostawię to w tajemnicy :D dzięki za komentarz :*:*
Usuń