Przepraszam, że nie dodaję rozdziałów, ale chcę napisać o sprawdzianie szóstoklasisty. Otóż poległam z matematyki ;/ . Buu . ;( . (a z matmy mam na koniec 5) Piszcie w komentarzach, jeżeli ktoś z was też go pisał. Chcę się podzielić wrażeniami ;D. A z polaka dałam radę ^^ .
PS. postaram się dodać 3 rozdział dzisiaj albo jutro. xx
No to tylee . Nie zapomnijcie o komentarzach.
wtorek, 3 kwietnia 2012
piątek, 30 marca 2012
Rozdział 2.
Dostałam sms-a od Rosie, że będzie na mnie czekać przed skateparkiem za pięć minut. Zapewne przyjdzie z Harrym. No nic. Spróbuję zaakceptować tego typka, lecz nie obiecuję. Ubrałam na siebie rozpinany niebieski sweter i założyłam czarne conversy. Wyruszyłam w drogę. Na dworze dało się zauważyć piękny zachód słońca Było ciepło i tak słonecznie...
Zauważyłam także Rosie siedzącą na rampie. O dziwo, bez chłopaka. Twarz miała ukrytą w dłoniach. Wywołałam jej imię, pomachałam i podbiegłam do niej. Była cała zapłakana. Od razu zapytałam, co się stało.
- Hazza ze mną zerwał... - i znowu zaczęła płakać.
- Jak do tego doszło? - zapytałam zszokowana.
- Spodobała mu się inna.
- A konkretnie?
- Ty! Powiedział, że dawno cię nie widział i wyładniałaś przez ten czas.
Zadławiłam się swoją własną śliną. Jak on może?! Przecież mnie nienawidził.
- I on chce ze mną chodzić? Wykluczone. Już mam chłopaka.
- Od kiedy? Kogo? - wypytywała się.
- Liama. - zaczerwieniłam się. - Ale nie o tym mowa. Teraz ty jesteś najważniejsza. - przytuliłam ją.
Potrzebowała takiego wsparcia.
Miałam rację - to palant do kwadratu. Matko, jak on to mógł zrobić?... Już wiem co ją pocieszy: jazda na desce.
Wyszłyśmy do domu po nasze deskorolki, a po chwili znalazłyśmy się obie na rampie w skateparku. Śmigałyśmy z półtorej godziny. Rose zapomniała o wszystkich smutkach. Potem opowiedziałam jej o wszystkim, co robiłam dzisiaj z Liamem. Od wyjścia do kawiarni po wizytę w moim pokoju. Przysłuchiwała się temu i stwierdziła, iż było bardzo romantycznie. Ucieszyło mnie to. Powiedziała też, że będziemy dobrą parą, bo mamy podobne charaktery. W tej chwili przyszedł Harry... Wcale nie było tak przyjemnie. Próbował mnie na siłę podrywać i to jeszcze przy Rosie. To był już szczyt! Nie chciałyśmy z nim rozmawiać. Rose była okropnie wściekła na Hazzę. Zerwał z nią w takim wspaniałym momencie: mogli częściej się spotykać (w szkole), nie musieli już ukrywać przede mną tego związku. I do tego zerwał z nią dla najlepszej przyjaciółki - mnie. Czuję się winna. Ale to przecież wina Harrego. Najpierw mnie wyzywa od marud, głupków i innych, a teraz do mnie zarywa. Faceci są czasami dziwni...
Zignorowałyśmy go i poszłyśmy na spacer. Oczywiście za nami szedł i próbował podrywać. Żałosne. Obróciłam się i zobaczyłam Harrego z kwiatami i uśmiechem na twarzy.
- Odpuść sobie. - błagałam. - Jestem zajęta, nie warto, debilu. Ty chyba nie masz wstydu. Ja na twoim miejscu już dawno płakałabym. Straciłeś naprawdę wspaniałą dziewczynę. Rozumiesz? A teraz się odczep. Mam cię serdecznie dość.
Gdy się na nim wyżyłam w końcu odszedł. Ja i moja zapłakana przyjaciółka musiałyśmy wrócić do swoich domów. Obiecałam jej, że pójdziemy razem do szkoły. W domu napisałam Liamowi o tym, co spotkało mnie dzisiaj w skate parku. Opowiedziałam mu o wszystkich szczegółach dotyczących Harrego. Nic mi nie odpisał, ale przysłał groźną emotikonkę.Zastanawiałam się, co to może znaczyć.
Zjadłam kolację gdzieś koło 21. Po dzisiejszym dniu byłam wykończona psychicznie. Wzięłam długą i relaksującą kąpiel w wannie. Słuchałam przy tym Eda Sheerana. Od razu przypomniał mi się Niall śpiewający na akademii. Zaczęłam śpiewać na całe gardło. Po chwili zorientowałam się, że nie jestem sama w domu. Po kąpieli zjadłam prawie cały słoik mojej kochanej Nutelli i położyłam się spać. Śniło mi się, że wielki, fioletowy potwór ukradł mi kołdrę. Obudziłam się cała spocona i wtuliłam się w moją przytulną kołderkę. Drugi sen był o tym, że byłam u dentysty. Powiedział mi, że muszę wyrwać wszystkie zęby, bo mam próchnicę spowodowaną przez duże ilości Nutelli. Znowu się przebudziłam. Próbowałam zasnąć. W końcu się udało.
Drugi dzień szkoły. Pierwsza godzina lekcyjna. Kółko historyczne. Siedział za mną Harry i co chwilę szturchał mnie ołówkiem, bym się odwróciła. Za czternastym razem nie zniosłam już tego i napisałam mu krótki liścik o następującej treści: /Daruj to sobie i zostaw mnie w spokoju. Błagam./. Nareszcie przestał. Ale ulga. Po przynudnawej lekcji, nauczyciel kazał mi pościerać tablicę i podlać kwiatki. Wzięłam kluczyk z sali, po czym nauczyciel odszedł. Uczniowie też się rozeszli. Został tylko Niall, Harry i Liam. Zabrałam się do ścierania tablicy. Ktoś przytulił mnie od tyłu i pocałował w policzek. Miałam nadzieję, że był to Liam, ale gdy się obejrzałam do tyłu, ujrzałam Harrego. Spojrzałam na mojego chłopaka. Był bardzo wściekły. Natychmiast odepchnął Hazzę ode mnie i pobiegł z nim do łazienki. Zaczęłam podlewać kwiatki. W sali został tylko Niall i ja.
- Jak myślisz, co oni mogą tam robić?
- No nie wiem. - zamyślił się. - Ty serio chodzisz z Harrym? Przecież z tego, co wiem wy się nie lubicie.
- Co ty! Dalej go nienawidzę. On się we mnie zakochał. Zerwał z Rose dla mnie. Mówił, że wyładniałam przez ten okres czasu. Nie ma u mnie nawet najmniejszych szans, a poza tym jestem zajęta.
- Ach, no tak. Szczęścia wam życzę. - uśmiechnął się.
- Dzięki.
Podlałam kwiatki i wyruszyliśmy na przerwę. Niall podbiegł do łazienki, by sprawdzić, co się tam dzieje. Po chwili przyprowadził obu chłopaków. Pobili się. Mieli wszędzie rany, a Liam miał do tego jeszcze limo. Przeszli się do gabinetu higienistki. Było mi ich strasznie żal. Opowiedziałam wszystko Rose, a ona totalnie spanikowała. Zaczęła się wypytywać o Liama, ale Harry w ogóle ją nie obchodził. Tak samo, jak mnie.
Chłopaki wyszli z gabinetu higienistki. Mieli pełno plastrów i bandaży. Mocno przytuliłam Liama.
- Nic ci nie jest? - zapytałam troskliwie.
- Już nie. Przepraszam za tą bójkę. Jestem po prostu o ciebie zazdrosny. - oznajmił. - Ale gdy ten typek się do ciebie zbliżał... No po prostu nie mogłem się powstrzymać.
- Czyli już się nie przyjaźnicie, tak?
- Jak mogę się przyjaźnić z kolesiem który podrywa moją dziewczynę?
- Czuję się trochę winna. - opuściłam głowę.
- To wyłącznie wina moja i Harrego.
Po wyjaśnieniu sobie wszystkiego, poszliśmy na lekcje. Cała klasa zaczęła plotkować na temat chłopaków.
Po zajęciach poszłam z całą paczką (oprócz Harrego) na przystanek autobusowy. Kierowca podwiózł nas i wysiedliśmy. Widać było, że coś kombinowali. Kazali mi, Liamowi, Louisowi i Niallowi gdzieś iść, żeby Zayn i Rosie byli na chwilę sami. Dowiedziałam się później, że Zayn podkochuje się w mojej przyjaciółce już od dawna. Poszliśmy do parku. Ciągle rozmawialiśmy i zaczęło nam się nudzić, a minęło dopiero jakieś 10 minut. Usiedliśmy na ławce obok jakiegoś staruszka z gazetą. Odłożył gazetę i odkleił sztuczny wąs. To był Harry! Zaczął mnie łaskotać i wszędzie dotykać. Od razu uciekłam. Liam też poderwał się i razem pobiegliśmy przed siebie. Pobiegliśmy na opustoszały plac zabaw. Usiedliśmy na huśtawkach i rozmawialiśmy o Harrym.
- To nie twoja wina... - spojrzałam na niego.
- Wszystko wiem. Wyjaśniliśmy to sobie z Harrym. On nie odpuści. Musi cię mieć dla siebie. Ale przecież jesteśmy razem. Powinien to zrozumieć. - łzy napłynęły mu do oczu.
Szybko je starł. Czynność dwukrotnie się powtórzyła. Schował twarz w dłonie i zaczął płakać. Pocieszałam go, ale to nic nie poskutkowało.
___________________________________________________
Kurde, trochę to krótkie ;/ . Co mam poradzić..
Jak myślicie, czy ta trójka w końcu się pogodzi? Koniecznie napiszcie w komentarzach, co o tym sądzicie :D . I dzięki za poprzedni komentarz :) Myślę, że będzie ich więcej. ;pp
Pozdrawiam <3
Zauważyłam także Rosie siedzącą na rampie. O dziwo, bez chłopaka. Twarz miała ukrytą w dłoniach. Wywołałam jej imię, pomachałam i podbiegłam do niej. Była cała zapłakana. Od razu zapytałam, co się stało.
- Hazza ze mną zerwał... - i znowu zaczęła płakać.
- Jak do tego doszło? - zapytałam zszokowana.
- Spodobała mu się inna.
- A konkretnie?
- Ty! Powiedział, że dawno cię nie widział i wyładniałaś przez ten czas.
Zadławiłam się swoją własną śliną. Jak on może?! Przecież mnie nienawidził.
- I on chce ze mną chodzić? Wykluczone. Już mam chłopaka.
- Od kiedy? Kogo? - wypytywała się.
- Liama. - zaczerwieniłam się. - Ale nie o tym mowa. Teraz ty jesteś najważniejsza. - przytuliłam ją.
Potrzebowała takiego wsparcia.
Miałam rację - to palant do kwadratu. Matko, jak on to mógł zrobić?... Już wiem co ją pocieszy: jazda na desce.
Wyszłyśmy do domu po nasze deskorolki, a po chwili znalazłyśmy się obie na rampie w skateparku. Śmigałyśmy z półtorej godziny. Rose zapomniała o wszystkich smutkach. Potem opowiedziałam jej o wszystkim, co robiłam dzisiaj z Liamem. Od wyjścia do kawiarni po wizytę w moim pokoju. Przysłuchiwała się temu i stwierdziła, iż było bardzo romantycznie. Ucieszyło mnie to. Powiedziała też, że będziemy dobrą parą, bo mamy podobne charaktery. W tej chwili przyszedł Harry... Wcale nie było tak przyjemnie. Próbował mnie na siłę podrywać i to jeszcze przy Rosie. To był już szczyt! Nie chciałyśmy z nim rozmawiać. Rose była okropnie wściekła na Hazzę. Zerwał z nią w takim wspaniałym momencie: mogli częściej się spotykać (w szkole), nie musieli już ukrywać przede mną tego związku. I do tego zerwał z nią dla najlepszej przyjaciółki - mnie. Czuję się winna. Ale to przecież wina Harrego. Najpierw mnie wyzywa od marud, głupków i innych, a teraz do mnie zarywa. Faceci są czasami dziwni...
Zignorowałyśmy go i poszłyśmy na spacer. Oczywiście za nami szedł i próbował podrywać. Żałosne. Obróciłam się i zobaczyłam Harrego z kwiatami i uśmiechem na twarzy.
- Odpuść sobie. - błagałam. - Jestem zajęta, nie warto, debilu. Ty chyba nie masz wstydu. Ja na twoim miejscu już dawno płakałabym. Straciłeś naprawdę wspaniałą dziewczynę. Rozumiesz? A teraz się odczep. Mam cię serdecznie dość.
Gdy się na nim wyżyłam w końcu odszedł. Ja i moja zapłakana przyjaciółka musiałyśmy wrócić do swoich domów. Obiecałam jej, że pójdziemy razem do szkoły. W domu napisałam Liamowi o tym, co spotkało mnie dzisiaj w skate parku. Opowiedziałam mu o wszystkich szczegółach dotyczących Harrego. Nic mi nie odpisał, ale przysłał groźną emotikonkę.Zastanawiałam się, co to może znaczyć.
Zjadłam kolację gdzieś koło 21. Po dzisiejszym dniu byłam wykończona psychicznie. Wzięłam długą i relaksującą kąpiel w wannie. Słuchałam przy tym Eda Sheerana. Od razu przypomniał mi się Niall śpiewający na akademii. Zaczęłam śpiewać na całe gardło. Po chwili zorientowałam się, że nie jestem sama w domu. Po kąpieli zjadłam prawie cały słoik mojej kochanej Nutelli i położyłam się spać. Śniło mi się, że wielki, fioletowy potwór ukradł mi kołdrę. Obudziłam się cała spocona i wtuliłam się w moją przytulną kołderkę. Drugi sen był o tym, że byłam u dentysty. Powiedział mi, że muszę wyrwać wszystkie zęby, bo mam próchnicę spowodowaną przez duże ilości Nutelli. Znowu się przebudziłam. Próbowałam zasnąć. W końcu się udało.
Drugi dzień szkoły. Pierwsza godzina lekcyjna. Kółko historyczne. Siedział za mną Harry i co chwilę szturchał mnie ołówkiem, bym się odwróciła. Za czternastym razem nie zniosłam już tego i napisałam mu krótki liścik o następującej treści: /Daruj to sobie i zostaw mnie w spokoju. Błagam./. Nareszcie przestał. Ale ulga. Po przynudnawej lekcji, nauczyciel kazał mi pościerać tablicę i podlać kwiatki. Wzięłam kluczyk z sali, po czym nauczyciel odszedł. Uczniowie też się rozeszli. Został tylko Niall, Harry i Liam. Zabrałam się do ścierania tablicy. Ktoś przytulił mnie od tyłu i pocałował w policzek. Miałam nadzieję, że był to Liam, ale gdy się obejrzałam do tyłu, ujrzałam Harrego. Spojrzałam na mojego chłopaka. Był bardzo wściekły. Natychmiast odepchnął Hazzę ode mnie i pobiegł z nim do łazienki. Zaczęłam podlewać kwiatki. W sali został tylko Niall i ja.
- Jak myślisz, co oni mogą tam robić?
- No nie wiem. - zamyślił się. - Ty serio chodzisz z Harrym? Przecież z tego, co wiem wy się nie lubicie.
- Co ty! Dalej go nienawidzę. On się we mnie zakochał. Zerwał z Rose dla mnie. Mówił, że wyładniałam przez ten okres czasu. Nie ma u mnie nawet najmniejszych szans, a poza tym jestem zajęta.
- Ach, no tak. Szczęścia wam życzę. - uśmiechnął się.
- Dzięki.
Podlałam kwiatki i wyruszyliśmy na przerwę. Niall podbiegł do łazienki, by sprawdzić, co się tam dzieje. Po chwili przyprowadził obu chłopaków. Pobili się. Mieli wszędzie rany, a Liam miał do tego jeszcze limo. Przeszli się do gabinetu higienistki. Było mi ich strasznie żal. Opowiedziałam wszystko Rose, a ona totalnie spanikowała. Zaczęła się wypytywać o Liama, ale Harry w ogóle ją nie obchodził. Tak samo, jak mnie.
Chłopaki wyszli z gabinetu higienistki. Mieli pełno plastrów i bandaży. Mocno przytuliłam Liama.
- Nic ci nie jest? - zapytałam troskliwie.
- Już nie. Przepraszam za tą bójkę. Jestem po prostu o ciebie zazdrosny. - oznajmił. - Ale gdy ten typek się do ciebie zbliżał... No po prostu nie mogłem się powstrzymać.
- Czyli już się nie przyjaźnicie, tak?
- Jak mogę się przyjaźnić z kolesiem który podrywa moją dziewczynę?
- Czuję się trochę winna. - opuściłam głowę.
- To wyłącznie wina moja i Harrego.
Po wyjaśnieniu sobie wszystkiego, poszliśmy na lekcje. Cała klasa zaczęła plotkować na temat chłopaków.
Po zajęciach poszłam z całą paczką (oprócz Harrego) na przystanek autobusowy. Kierowca podwiózł nas i wysiedliśmy. Widać było, że coś kombinowali. Kazali mi, Liamowi, Louisowi i Niallowi gdzieś iść, żeby Zayn i Rosie byli na chwilę sami. Dowiedziałam się później, że Zayn podkochuje się w mojej przyjaciółce już od dawna. Poszliśmy do parku. Ciągle rozmawialiśmy i zaczęło nam się nudzić, a minęło dopiero jakieś 10 minut. Usiedliśmy na ławce obok jakiegoś staruszka z gazetą. Odłożył gazetę i odkleił sztuczny wąs. To był Harry! Zaczął mnie łaskotać i wszędzie dotykać. Od razu uciekłam. Liam też poderwał się i razem pobiegliśmy przed siebie. Pobiegliśmy na opustoszały plac zabaw. Usiedliśmy na huśtawkach i rozmawialiśmy o Harrym.
- To nie twoja wina... - spojrzałam na niego.
- Wszystko wiem. Wyjaśniliśmy to sobie z Harrym. On nie odpuści. Musi cię mieć dla siebie. Ale przecież jesteśmy razem. Powinien to zrozumieć. - łzy napłynęły mu do oczu.
Szybko je starł. Czynność dwukrotnie się powtórzyła. Schował twarz w dłonie i zaczął płakać. Pocieszałam go, ale to nic nie poskutkowało.
___________________________________________________
Kurde, trochę to krótkie ;/ . Co mam poradzić..
Jak myślicie, czy ta trójka w końcu się pogodzi? Koniecznie napiszcie w komentarzach, co o tym sądzicie :D . I dzięki za poprzedni komentarz :) Myślę, że będzie ich więcej. ;pp
Pozdrawiam <3
niedziela, 25 marca 2012
Rozdział 1.
Dzisiaj pierwszy dzień szkoły po wakacjach. Wygramoliłam się z mojego ciepłego łóżka i zaczęłam się ogarniać. Umyłam zęby, poczesałam się ubrałam na galowo i zeszłam na dół zjeść śniadanie w postaci kanapki z serem. Wzięłam torebkę i rodzice zawieźli mnie do szkoły. Jak ja nie lubię tego dnia. Jest wtedy nudna akademia, ogłoszenia, które nikogo nie obchodzą, ale najgorsze są "lalunie" z naszej klasy. Wszystkie po kolei się całują i przytulają na powitanie. Potem zazwyczaj plotkują i obgadują osoby z klasy. Chłopaki na nie lecą tylko dlatego, że mają tonę tapety na twarzy. Gdyby zobaczyli je bez makijażu, nikt by ich nie rozpoznał... A chłopaki z naszej klasy mówią, że wolą naturalne dziewczyny...
Tego dnia ja i moja najlepsza przyjaciółka Rose postanowiłyśmy nie zwracać na nie uwagi. Omijaliśmy je wielkim łukiem.
Akademia rozpoczęła się. Zauważyłam nowe osoby wchodzące na salę. Krążyły nawet plotki, że do naszej klasy ma chodzić jakiś nowy uczeń. Błagam, żeby nie była to znowu jedna z tych panienek, bo jeśli tak, to przeprowadzam się i będę chodzić do innej szkoły. Nie mam zamiaru wysłuchiwać plotek na swój temat. O nie!
Siedziałam wygodnie na swoim miejscu i wysłuchiwałam uroczystych ogłoszeń i piosenek. Nagle Melanie - jedna ze szkolnych plastików podeszła do mnie i powiedziała:
- Wypad! To moje miejsce, śmierdzielu. Ty też, debilko. - zwróciła się do Rosie.
- Może nas zmusisz, hmm? - odpowiedziała. - Nie mam zamiaru kolejny raz ci ustępować.
Pokazała swoje długie, groźne tipsy pomalowane na wściekły róż. Wyciągnęła mnie siłą na korytarz. Rose nie dała się i pozostała na swoim miejscu. Melanie dumnie usiadła i zaczęła zarywać do jakichś chłopaków z tylnego rzędu. Co za pustak...
Oparłam się o ścianę. Usłyszałam zapowiedź:
- Na koniec wystąpi nowy uczeń. Bardzo utalentowany. Przed nami Niall Horan w piosence Eda Sheerana - Drunk.
Powitaliśmy go wielkimi brawami. Na scenie pojawił się blondyn średniego wzrostu. Miał przy sobie gitarę. Niall Horan... - coś mi to mówi. To chyba ten nowy uczeń z naszej klasy. Przyjrzałam mu się dokładniej. Miał na sobie białą koszulę i jeansy. Wspaniale śpiewał i do tego to moja ulubiona piosenka. Trafił w dziesiątkę. Cała szkoła zaczęła śpiewać razem z nim. Nagle nasze spojrzenia się spotkały. Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił. Nie odrywał ode mnie wzroku. W tym momencie zaczęłam się stresować, poczułam się niepewnie. Nie wiedziałam, co zrobić. Serce waliło mi jak oszalałe.
Jego występ zakończył się. Zszedł ze sceny i pokierował się w moją stronę. Było to trochę dziwne, bo nie znaliśmy się w ogóle.
- Cześć, jestem Niall, a ty? - powiedział wesoło blondynek.
- Alex. - podaliśmy sobie ręce.
Zauważyliśmy, że uczniowie rozchodzą się do swoich klas.
- Pewnie będziesz chodzić do naszej klasy. - rzekłam.
- Tak, sala 119, prawda?
Tak też myślałam. Mamy nowego kolegę. Oby był miły i nie zadawał się z tymi pustakami.
Weszliśmy do klasy. Od razu dziewczyny z naszej klasy zaczęły się rzucać na nowego kolegę. Powiedziałam o wszystkim Rose. Zaczęłyśmy się jarać jego niesamowitym głosem. Popatrzyłyśmy na niego. Był już w towarzystwie dziewczyn. Na policzku miał ślad szminki. Ja nie mogę! Już go któraś pocałowała. Współczuję chłopakowi. Przysiadł się do naszego stolika, przewracając oczami i pytając, czy wszystkie dziewczyny z naszej klasy takie są.
- Większość. - odparłam.
- Nie wyrobię. Chyba przeniosę się do klasy a lub c. Mam tam swoich przyjaciół. Szkoda, że nasza piątka nie chodzi do tej samej klasy...
- O jakiej piątce mówisz? - zaciekawiła się Rose.
- Ja i czwórka moich przyjaciół: Zayn, Liam, Harry i Louis. Dwójka z nich chodzi do klasy a, a dwójka do c. Przedstawię ci ich po lekcjach. Są naprawdę fajni.
- Skoro tak uważasz, to czemu nie. - uśmiechnęłam się. - Ty też ich poznasz, Rose.
Rose się trochę zmieszała.
- Wiesz... Ja już ich znam od roku. Z wakacji. Ty nawet jednego znasz. Dopiero się przeprowadzili. Mieszkali niedaleko stąd. Pamiętasz Harrego?
- Styles'a? Tego z loczkami? Tego, z którym chodziłaś? - zrobiłam wytrzeszcz.
- Nie do końca... Chodzę z nim do dziś. - zarumieniła się.
Niall oddalił się od nas.
- Jak to?Mi mówiłaś, że zerwałaś z nim zaraz po wakacjach. - stwierdziłam.
- Powiedziałam tak tylko dlatego, że miałaś już dość Hazzy. Byłaś dla niego niemiła i w ogóle... Spotykałam się z nim po kryjomu, tak, żeby tego nie zauważyłaś. Nadal tak robię. Przepraszam, że to ukrywałam i skłamałam. Po prostu miałaś już go dosyć. - dodała.
- Dobra, wybaczam ci, zaakceptuję ten związek, ale nie będę dla niego taka miła. Przecież on też nie przepada za mną.
- Ok. Uszanuję to. - puściła oczko.
Następnie pani przekazała nam plan lekcji i mogliśmy iść do domu. Przed budynkiem czekało na nas pięciu chłopców. Harry powitał się z Rosie, a ja stałam z boku. Mina mi zrzedła, gdy mnie zauważył.
- Cześć Loczek. - poczochrałam mu włosy.
- Hej skąd się tu wzięłaś?
- Raczej skąd ty się tu wziąłeś? Ah, nieważne. - przewróciłam oczami.
Przedstawiłam się reszcie chłopaków, a oni mi. Byli trochę zmieszani, bo nie rozumieli, czemu ja i Harry się znamy.Wytłumaczyłam im tą historię. Poznaliśmy się trochę bliżej. Hazza ciągle kleił się do Rose. Nie mogłam tego znieść.
- Jeżeli Ci się nie podoba, możesz wyjść, marudo. - odparł Harry.
- Z przyjemnością! - skierowałam się na przystanek autobusowy.
- Nie, zaczekaj! - powiedział znienacka Liam.
Poczułam się bardzo dziwnie. Jego głos był taki niski i spokojny. Posłuchałam go i stanęłam. Zaproponował mi wyjście do kawiarni. Ku mojemu zdziwieniu, zgodziłam się, chociaż znałam go niecałe dziesięć minut. Reszta chłopaków zaczęła gwizdać i klaskać.
- Ignoruj ich, są dziecinni. - szepnął mi Liam.
Pokierowaliśmy się do najbliższej kawiarni. Za parę minut byliśmy u celu. Zajął stolik i zamówił nam po kawie. Zaczął ze mną rozmawiać. O wszystko się pytał. Najczęściej o Rose i Harrym. Poczułam się jak w jakimś wywiadzie. Byłam w centrum uwagi - nowość. Nie ukrywam, że trochę mi się to spodobało. Potem rozmowa się rozluźniła i na przemian opowiadaliśmy sobie...po prostu o sobie. Mówił mi także o chłopakach.
- Uważaj na Louisa. W każdej chwili może ci zrobić dowcip. - ostrzegł mnie.
- Na przykład?
- Wczoraj obudziłem się z marchewkami w gaciach. Potrafi być nieprzewidywalny. Niall to ten blondyn z gitarą, pamiętasz jeszcze? Swoim śmiechem może zarazić każdego. Lubi także jeść. - zaśmiał się.
- A jak nazywa się ten brunet? Mówił mi jak ma na imię, ale wyleciało mi z głowy.
- Pewnie chodzi ci o Zayna.Nadużywa zdania: "Vas happenin' ?". Ostatnio miał taką głupawkę, że powiedział: "Vas happenin' ?" jakiejś staruszce na mieście. On chyba nie ma wstydu... - napił się kawy.
- No, a ty jaki jesteś?
- Mówią, że jestem najspokojniejszy i najrozsądniejszy z naszej piątki. - zarzucił włosami.
Dodał, że ten ruch to charakterystyczny "flick".
Po upływie godziny, musiałam już iść. Zaproponował mi, że mnie odprowadzi. Szliśmy, a Liam mówił mi o przypałach, jakie zdarzyły się im podczas wakacji. Myślałam, że nie wytrzymam ze śmiechu. Droga była bardzo długa, ale Liam dotrzymał mi towarzystwa. Puściliśmy sobie muzykę i szliśmy w jej rytm. Było naprawdę fajnie. Oczywiście nie zabrakło także śmiesznych fotek. Postanowiłam później zamieścić je w internecie.
Niestety, dotarliśmy do mojego domu. Zaprosiłam go na obiad, bo chciałam spędzić z nim jeszcze trochę czasu. Zgodził się i przywitał z rodzicami. Atmosfera w domu była bardzo napięta, lecz z czasem się rozluźniła. Rodzice chyba polubili Liama. Po obiedzie poszliśmy do mojego pokoju. Usiadł na łóżku. Na chwilę utonęłam w jego pięknych, brązowych oczach. Potem przeniosłam wzrok na ścianę.
- Co to miało być? - zaśmiał się.
- Nie, nic. - spojrzałam w ziemię.
- To było nawet słodkie. - uśmiechnął się.
Zarumieniłam się.
Potem on zaczął się patrzeć prosto na mnie.
- Nie jestem pewien, ale chyba coś do ciebie czuję. - podszedł do mnie.
- Poważnie? Cieszy mnie to, że potrafisz mówić o swoich uczuciach. - zaśmiałam się.
- Alex, proszę cię, nie żartuj sobie. Na serio coś czuję. A ty?
Nastała chwila ciszy. Ciągle byliśmy w siebie wpatrzeni. Złapał mnie za szyję, drugą ręką odgarnął moje włosy. Cała zadrżałam. Złożył mi na ustach lekki pocałunek. Jeszcze długo byliśmy w siebie wpatrzeni. Miał takie hipnotyzujące oczy. Zamknął je na chwilę i przytulił mnie. Zostaliśmy w tym uścisku przez moment.
- Kocham cię, Alex, kocham. Świetnie spędza się z tobą czas, Bądź moją dziewczyną, proszę.
Przytaknęłam i znowu utonęłam w jego silnych ramionach.
Przeszkodził nam dzwonek telefonu Liama.Rodzice kazali mu przyjść do domu. Pożegnał się z moimi rodzicami i ze mną. Gdy wyszedł przeszył mnie dreszcz, a po chwili pomyślałam, jak Rosie zareaguje na to i czy zaakceptuje nasz związek. Liam wydaje się miły i chyba się polubią. Gorzej z Hazzą. Pewnie będzie się wyśmiewać. To w jego stylu.
__________________________________________________
Yay! Jest pierwszy rozdział. :) Choć nie taki, jaki sobie wymarzyłam :D ale jest.
Zachęcam do komentowania. Bo w tamtym poście jakoś nikt nie napisał. ;(
a szkoda.
Postaram się dodawać rozdziały regularnie, choć nie obiecuję. Mam egzamin szóstoklasisty i wypadałoby się trochę pouczyć(chociaż to nie zadecyduje o moich dalszych losach :D) .
No to tyle. Byee :]
Tego dnia ja i moja najlepsza przyjaciółka Rose postanowiłyśmy nie zwracać na nie uwagi. Omijaliśmy je wielkim łukiem.
Akademia rozpoczęła się. Zauważyłam nowe osoby wchodzące na salę. Krążyły nawet plotki, że do naszej klasy ma chodzić jakiś nowy uczeń. Błagam, żeby nie była to znowu jedna z tych panienek, bo jeśli tak, to przeprowadzam się i będę chodzić do innej szkoły. Nie mam zamiaru wysłuchiwać plotek na swój temat. O nie!
Siedziałam wygodnie na swoim miejscu i wysłuchiwałam uroczystych ogłoszeń i piosenek. Nagle Melanie - jedna ze szkolnych plastików podeszła do mnie i powiedziała:
- Wypad! To moje miejsce, śmierdzielu. Ty też, debilko. - zwróciła się do Rosie.
- Może nas zmusisz, hmm? - odpowiedziała. - Nie mam zamiaru kolejny raz ci ustępować.
Pokazała swoje długie, groźne tipsy pomalowane na wściekły róż. Wyciągnęła mnie siłą na korytarz. Rose nie dała się i pozostała na swoim miejscu. Melanie dumnie usiadła i zaczęła zarywać do jakichś chłopaków z tylnego rzędu. Co za pustak...
Oparłam się o ścianę. Usłyszałam zapowiedź:
- Na koniec wystąpi nowy uczeń. Bardzo utalentowany. Przed nami Niall Horan w piosence Eda Sheerana - Drunk.
Powitaliśmy go wielkimi brawami. Na scenie pojawił się blondyn średniego wzrostu. Miał przy sobie gitarę. Niall Horan... - coś mi to mówi. To chyba ten nowy uczeń z naszej klasy. Przyjrzałam mu się dokładniej. Miał na sobie białą koszulę i jeansy. Wspaniale śpiewał i do tego to moja ulubiona piosenka. Trafił w dziesiątkę. Cała szkoła zaczęła śpiewać razem z nim. Nagle nasze spojrzenia się spotkały. Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił. Nie odrywał ode mnie wzroku. W tym momencie zaczęłam się stresować, poczułam się niepewnie. Nie wiedziałam, co zrobić. Serce waliło mi jak oszalałe.
Jego występ zakończył się. Zszedł ze sceny i pokierował się w moją stronę. Było to trochę dziwne, bo nie znaliśmy się w ogóle.
- Cześć, jestem Niall, a ty? - powiedział wesoło blondynek.
- Alex. - podaliśmy sobie ręce.
Zauważyliśmy, że uczniowie rozchodzą się do swoich klas.
- Pewnie będziesz chodzić do naszej klasy. - rzekłam.
- Tak, sala 119, prawda?
Tak też myślałam. Mamy nowego kolegę. Oby był miły i nie zadawał się z tymi pustakami.
Weszliśmy do klasy. Od razu dziewczyny z naszej klasy zaczęły się rzucać na nowego kolegę. Powiedziałam o wszystkim Rose. Zaczęłyśmy się jarać jego niesamowitym głosem. Popatrzyłyśmy na niego. Był już w towarzystwie dziewczyn. Na policzku miał ślad szminki. Ja nie mogę! Już go któraś pocałowała. Współczuję chłopakowi. Przysiadł się do naszego stolika, przewracając oczami i pytając, czy wszystkie dziewczyny z naszej klasy takie są.
- Większość. - odparłam.
- Nie wyrobię. Chyba przeniosę się do klasy a lub c. Mam tam swoich przyjaciół. Szkoda, że nasza piątka nie chodzi do tej samej klasy...
- O jakiej piątce mówisz? - zaciekawiła się Rose.
- Ja i czwórka moich przyjaciół: Zayn, Liam, Harry i Louis. Dwójka z nich chodzi do klasy a, a dwójka do c. Przedstawię ci ich po lekcjach. Są naprawdę fajni.
- Skoro tak uważasz, to czemu nie. - uśmiechnęłam się. - Ty też ich poznasz, Rose.
Rose się trochę zmieszała.
- Wiesz... Ja już ich znam od roku. Z wakacji. Ty nawet jednego znasz. Dopiero się przeprowadzili. Mieszkali niedaleko stąd. Pamiętasz Harrego?
- Styles'a? Tego z loczkami? Tego, z którym chodziłaś? - zrobiłam wytrzeszcz.
- Nie do końca... Chodzę z nim do dziś. - zarumieniła się.
Niall oddalił się od nas.
- Jak to?Mi mówiłaś, że zerwałaś z nim zaraz po wakacjach. - stwierdziłam.
- Powiedziałam tak tylko dlatego, że miałaś już dość Hazzy. Byłaś dla niego niemiła i w ogóle... Spotykałam się z nim po kryjomu, tak, żeby tego nie zauważyłaś. Nadal tak robię. Przepraszam, że to ukrywałam i skłamałam. Po prostu miałaś już go dosyć. - dodała.
- Dobra, wybaczam ci, zaakceptuję ten związek, ale nie będę dla niego taka miła. Przecież on też nie przepada za mną.
- Ok. Uszanuję to. - puściła oczko.
Następnie pani przekazała nam plan lekcji i mogliśmy iść do domu. Przed budynkiem czekało na nas pięciu chłopców. Harry powitał się z Rosie, a ja stałam z boku. Mina mi zrzedła, gdy mnie zauważył.
- Cześć Loczek. - poczochrałam mu włosy.
- Hej skąd się tu wzięłaś?
- Raczej skąd ty się tu wziąłeś? Ah, nieważne. - przewróciłam oczami.
Przedstawiłam się reszcie chłopaków, a oni mi. Byli trochę zmieszani, bo nie rozumieli, czemu ja i Harry się znamy.Wytłumaczyłam im tą historię. Poznaliśmy się trochę bliżej. Hazza ciągle kleił się do Rose. Nie mogłam tego znieść.
- Jeżeli Ci się nie podoba, możesz wyjść, marudo. - odparł Harry.
- Z przyjemnością! - skierowałam się na przystanek autobusowy.
- Nie, zaczekaj! - powiedział znienacka Liam.
Poczułam się bardzo dziwnie. Jego głos był taki niski i spokojny. Posłuchałam go i stanęłam. Zaproponował mi wyjście do kawiarni. Ku mojemu zdziwieniu, zgodziłam się, chociaż znałam go niecałe dziesięć minut. Reszta chłopaków zaczęła gwizdać i klaskać.
- Ignoruj ich, są dziecinni. - szepnął mi Liam.
Pokierowaliśmy się do najbliższej kawiarni. Za parę minut byliśmy u celu. Zajął stolik i zamówił nam po kawie. Zaczął ze mną rozmawiać. O wszystko się pytał. Najczęściej o Rose i Harrym. Poczułam się jak w jakimś wywiadzie. Byłam w centrum uwagi - nowość. Nie ukrywam, że trochę mi się to spodobało. Potem rozmowa się rozluźniła i na przemian opowiadaliśmy sobie...po prostu o sobie. Mówił mi także o chłopakach.
- Uważaj na Louisa. W każdej chwili może ci zrobić dowcip. - ostrzegł mnie.
- Na przykład?
- Wczoraj obudziłem się z marchewkami w gaciach. Potrafi być nieprzewidywalny. Niall to ten blondyn z gitarą, pamiętasz jeszcze? Swoim śmiechem może zarazić każdego. Lubi także jeść. - zaśmiał się.
- A jak nazywa się ten brunet? Mówił mi jak ma na imię, ale wyleciało mi z głowy.
- Pewnie chodzi ci o Zayna.Nadużywa zdania: "Vas happenin' ?". Ostatnio miał taką głupawkę, że powiedział: "Vas happenin' ?" jakiejś staruszce na mieście. On chyba nie ma wstydu... - napił się kawy.
- No, a ty jaki jesteś?
- Mówią, że jestem najspokojniejszy i najrozsądniejszy z naszej piątki. - zarzucił włosami.
Dodał, że ten ruch to charakterystyczny "flick".
Po upływie godziny, musiałam już iść. Zaproponował mi, że mnie odprowadzi. Szliśmy, a Liam mówił mi o przypałach, jakie zdarzyły się im podczas wakacji. Myślałam, że nie wytrzymam ze śmiechu. Droga była bardzo długa, ale Liam dotrzymał mi towarzystwa. Puściliśmy sobie muzykę i szliśmy w jej rytm. Było naprawdę fajnie. Oczywiście nie zabrakło także śmiesznych fotek. Postanowiłam później zamieścić je w internecie.
Niestety, dotarliśmy do mojego domu. Zaprosiłam go na obiad, bo chciałam spędzić z nim jeszcze trochę czasu. Zgodził się i przywitał z rodzicami. Atmosfera w domu była bardzo napięta, lecz z czasem się rozluźniła. Rodzice chyba polubili Liama. Po obiedzie poszliśmy do mojego pokoju. Usiadł na łóżku. Na chwilę utonęłam w jego pięknych, brązowych oczach. Potem przeniosłam wzrok na ścianę.
- Co to miało być? - zaśmiał się.
- Nie, nic. - spojrzałam w ziemię.
- To było nawet słodkie. - uśmiechnął się.
Zarumieniłam się.
Potem on zaczął się patrzeć prosto na mnie.
- Nie jestem pewien, ale chyba coś do ciebie czuję. - podszedł do mnie.
- Poważnie? Cieszy mnie to, że potrafisz mówić o swoich uczuciach. - zaśmiałam się.
- Alex, proszę cię, nie żartuj sobie. Na serio coś czuję. A ty?
Nastała chwila ciszy. Ciągle byliśmy w siebie wpatrzeni. Złapał mnie za szyję, drugą ręką odgarnął moje włosy. Cała zadrżałam. Złożył mi na ustach lekki pocałunek. Jeszcze długo byliśmy w siebie wpatrzeni. Miał takie hipnotyzujące oczy. Zamknął je na chwilę i przytulił mnie. Zostaliśmy w tym uścisku przez moment.
- Kocham cię, Alex, kocham. Świetnie spędza się z tobą czas, Bądź moją dziewczyną, proszę.
Przytaknęłam i znowu utonęłam w jego silnych ramionach.
Przeszkodził nam dzwonek telefonu Liama.Rodzice kazali mu przyjść do domu. Pożegnał się z moimi rodzicami i ze mną. Gdy wyszedł przeszył mnie dreszcz, a po chwili pomyślałam, jak Rosie zareaguje na to i czy zaakceptuje nasz związek. Liam wydaje się miły i chyba się polubią. Gorzej z Hazzą. Pewnie będzie się wyśmiewać. To w jego stylu.
__________________________________________________
Yay! Jest pierwszy rozdział. :) Choć nie taki, jaki sobie wymarzyłam :D ale jest.
Zachęcam do komentowania. Bo w tamtym poście jakoś nikt nie napisał. ;(
a szkoda.
Postaram się dodawać rozdziały regularnie, choć nie obiecuję. Mam egzamin szóstoklasisty i wypadałoby się trochę pouczyć(chociaż to nie zadecyduje o moich dalszych losach :D) .
No to tyle. Byee :]
wtorek, 20 marca 2012
Bohaterowie
| Alex - zwyczajna nastolatka. Uwielbia muzykę, Nutellę i jazdę na deskorolce. Często spotyka się na rampie ze swoją najlepszą przyjaciółką Rose. Czasami jest uparta. |
| Rose - najlepsza przyjaciółka Alex. Ma podobne zainteresowania. Charakteryzuje ją szczerość, choć czasami coś ukrywa. Lubi deskorolki i napoje energetyczne. Jej pasją jest także taniec. |
![]() | ||
| Niall - uśmiechnięty nastolatek. Pozytywnie nastawiony do życia i humorystyczny chłopak. Interesuje się śpiewem i grą na gitarze. Ma nieziemski głos. |
![]() | ||
| Harry - dość uparty chłopak. Zawsze musi postawić na swoim. Mimo to potrafi być miły i sympatyczny, choć często to ukrywa. |
![]() | |
| Liam - nie do końca poważny nastolatek. Lubi czasami zaszaleć. Nienawidzi plastikowych dziewczyn, stawia na naturalność. |
![]() |
| Zayn - brunet o brązowych oczach. Wyrozumiały i miły. Zawsze chętnie pomoże. Uwielbia się modnie ubierać, zawsze jest na topie. |
![]() |
| Louis - zabawny i szalony nastolatek. Kocha marchewki i szelki. Jest trochę dziwny, ale wszyscy go lubią. Czasami niektórych wyśmiewa lub ośmiesza, ale poza tym jest fajny i koleżeński. |
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




